środa, 12 września 2012

Chleb Wiejski

Nie mam pomysłu na jakikolwiek wstęp, może tylko tyle, ze powracam znów do pieczenia domowego pieczywa.
Tym razem jest to chleb nie na zakwasie, ale równie smaczny z lekko wilgotnym wnętrzem i o rustykalnym charakterze.
Według mnie warty wypróbowania chleb od Liski.



SKŁADNIKI:
  • 3,5 szklanki mąki pszennej
  • 1 szklanka wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/8 łyżeczki suszonych drożdży instant
Wszystkie składniki mieszamy, aż powstanie jednolita masa, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 12-16 godzin.

Następnie dodajemy:
  • 3,5 szklanki mąki pszennej, najlepiej chlebowej
  • 1,5 szklanki wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki drożdży suszonych instant
Składniki łączymy, najlepiej za pomocą miksera. Miksujemy do momentu, aż powstanie sprężyste i gładkie ciasto. Przykrywamy i odstawiamy na 2-3 godziny do wyrośnięcia.
Ciasto dzielimy na dwie części i z każdej z nich formujemy bochenek lub przekładamy do dwóch keksówek ( ja nie dzieliłam ciasta tylko przełożyłam do formy o długości 30 cm).
Odstawiamy do wyrośnięcia na kolejne 1-2 godziny.
Piekarnik nagrzewamy do 220 stopni.
Wstawiamy chleb do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 40 minut.
Studzimy na kratce.

Smacznego:)




piątek, 7 września 2012

Desernik z malinami

Czy to już za późno na maliny? 
Dopiero teraz zebrałam się, żeby zrobić coś z owocami jak lato się już kończy. Ale jak to się mówi: lepiej późno niż wcale :)
Bardzo puszysty i delikatny, wręcz rozpływający się w ustach deser. W smaku jest dość słodki, ale maliny nadają trochę kwaskowatego posmaku. Przepis na ten prosty deser serowy znalazłam na Kwestii Smaku.



SKŁADNIKI:
  • 1 paczka ciastek owsianych (215 g)
  • 100 g wiórków kokosowych
  • 100 g masła, roztopionego
  • 4 łyżeczki żelatyny w proszku
  • 1/3 szklanki ciepłej wody + 2-3 łyżki
  • 500 g serka mascarpone
  • ziarenka z 1 laski wanilii i 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii ( dałam sam ekstrakt)
  • 1 szklanka drobnego cukru( 220 g)
  • 300 ml śmietanki UHT 30% lub 36%, schłodzonej
  • około 500 g malin
Ciastka kruszymy, dodajemy wiórki kokosowe i masło stopione. Wyrabiamy wszystko ręką. 
Formę ( u mnie tortownica 23 cm) wykładamy papierem do pieczenia ( spód tylko).
Mieszankę z ciastkami wykładamy na spód, dociskamy rękami i wkładamy do lodówki na około 30 minut.
Żelatynę mieszamy z 1/3 szklanki wody i zostawiamy na 5 minut do napęcznienia. Do miski wkładamy serek mascarpone, cukier i wanilię. Ubijamy przez 2 minuty, do czasu powstania jednolitej masy, dodajemy śmietankę i ubijamy jeszcze 2 minuty, aż stanie się bardziej sztywna.
Namoczoną żelatynę z dodatkową wodą podgrzewamy, aż do rozpuszczenia i zostawiamy do ostudzenia.
Za pomocą łyżki delikatnie łączymy żelatynę z masą serową, wykładamy na spód i wyrównujemy.
Następnie układamy maliny i wkładamy do lodówki na co najmniej 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc.

Smacznego:)




środa, 5 września 2012

Ciasto czekoladowo- bananowe...

...czyli powrót do blogowania. Nie powiem długo to trwało, bo jestem już ponad 2 tygodnie w domu, a postów jakoś u mnie nie widać. Do gotowania i pieczenia również nie miałam weny, ale już powoli zaczyna się to zmieniać, bo planów się trochę zebrało: " a zrobię to, a zrobię tamto" :) Wraz z powrotem planuję wprowadzić trochę zmian u mnie na blogu, może jeszcze nie wszystkie w tej chwili ale w najbliższym czasie to nastąpi.
Dzisiaj zapraszam was na ciasto od Liski, bardzo wilgotne, kakaowe i pachnące bananami.



SKŁADNIKI:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 150 g miękkiego masła
  • 170 g cukru muscovado ( zastąpiłam zwykłym)
  • 3 jajka
  • 175 g mąki pszennej
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 25 g kakao
  • 2 duże dojrzałe banany, rozgniecione widelcem
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Masło ucieramy z cukrem na jasną i gładką masę, następnie dodajemy po jednym jajku, za każdym razem ubijając. Przesiewamy mąkę, proszek i kakao, dodajemy do masy mieszając łyżką. Na koniec dodajemy czekoladę i banany, mieszamy.
Ciasto przekładamy do keksówki (28 cm) wysmarowanej masłem( ja wyłożyłam papierem do pieczenia) i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 50-60 minut. Wbity patyczek w ciasto ma być suchy. Studzimy na kratce i owijamy w folię ( lub kroimy od razu :D).

Smacznego:)





czwartek, 5 lipca 2012

Bułki na piwie i kilka słów o mojej przerwie...

Już zasuszyłam zakwas, wszystkie foremki poskładałam i przygotowuję się do okresu bez jakiegokolwiek pieczenia...
Jestem zmuszona zrobić sobie przerwę na 2 miesiące od bloga. Wyjeżdżam  i nie będę miała dostępu do internetu, jak przyjadę postaram się wszystko nadrobić.
Oto moje ostatnie pożegnalne bułeczki, bardzo smaczne. Piwa nie czuć w nich wcale, chociaż  mają swój specyficzny smak.
Przepis zaczerpnęłam od Doroty.



SKŁADNIKI ( 15-20 małych bułeczek, u mnie 10 dużych):

  • 750 g mąki pszennej chlebowej ( użyłam typ 650)
  • 250 ml jasnego piwa
  • 125 ml ciepłej wody
  • 25 g świeżych drożdży
  • 50 g roztopionego masła
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka cukru
na wierzch:
  • jajko roztrzepane z jedną łyżką mleka
  • dowolne ziarna do posypania
Najpierw robimy rozczyn z wody, cukru, drożdży i 2 łyżek mąki. Odstawiamy na 10-15 minut.
Następnie dodajemy do aktywnego już rozczynu piwo, roztopione masło, mąkę z solą i wyrabiamy ręcznie. Ciasto ma być elastyczne i miękkie. Odstawiamy do podwojenia objętości na około godzinę. Po tym czasie formujemy w dłoni okrągłe bułeczki i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Przykrywamy je ściereczką i odstawiamy na 30 minut do napuszenia. 
Piekarnik nastawiamy na 200 stopni. Bułeczki smarujemy jajkiem z mlekiem i obsypujemy ziarnami. 
Pieczemy w nagrzanym piekarniku 20-25 minut, aż będą złote. Studzimy na kratce.

Smacznego;)



poniedziałek, 2 lipca 2012

Ciasto biszkoptowe z czereśniami

W tak gorące dni mam ochotę jedynie na lekkie ciasta i koniecznie z owocami. 
Jest to najzwyklejsze ciasto biszkoptowe z przewagą białek i z dodatkiem świeżych czereśni.

SKŁADNIKI:
  • 6 białek
  • szczypta soli
  • 2 żółtka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • wydrylowane czereśnie w dowolnej ilości
Piekarnik na nastawiamy na 160-170 stopni.
Oba rodzaje mąki i proszek do pieczenia łączymy ze sobą w jednej misce. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywno, pod koniec dodając cukier. Następnie dodajemy po jednym żółtku dalej ubijając. Zmniejszamy obroty miksera na najniższe i stopniowo dodajemy mieszankę z mąki.
Wlewamy ciasto to tortownicy( 21 cm) wyłożonej papierem do pieczenia (tylko spód).
Na wierzch kładziemy czereśnie. Pieczemy przez około 30-40 minut do suchego patyczka.
Studzimy w uchylonym piekarniku. ( ja dodatkowo postąpiłam z nim jak z biszkoptem rzucanym, czyli po upieczeniu zrzuciłam go z 60 cm na podłogę). Wystudzony biszkopt możemy posypać cukrem pudrem.

Smacznego;)




poniedziałek, 18 czerwca 2012

Chleb pszenno-żytni jasny

Ostatnio mam bardzo leniwe dni, upiekę coś, zrobię zdjęcia, a później ociągam się z wstawieniem. Ten chlebek robiłam już kilka razy, ale dopiero w tamtym tygodniu uwieczniłam go na zdjęciach.
Przepis znalazłam u Liski, która mianowała go ulubionym i ja również mogę powiedzieć, że jest to mój ulubiony chleb jak dotychczas.  Ma wilgotny i sprężysty miąższ z regularnymi dziurkami. Bardzo polecam :)


SKŁADNIKI( 3 bochenki 20x10 cm lub 2 bochenki 30x10cm albo 1 z garnka żeliwnego ):

zaczyn:
  • 360 g mąki żytniej chlebowej (typ 720)
  • 300 g wody
  • 20 g aktywnego zakwasu żytniego
ciasto właściwe:
  • 230 g mąki żytniej chlebowej
  • 300 g mąki pszennej
  • 400 g wody
  • 1 płaska łyżka soli ( w oryginale morska)
  • 3 g drożdży instant ( lub 2 razy tyle świeżych)
  • zaczyn
Wieczorem składniki zaczynu mieszamy w misce, przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 12-16 godzin.
Następnie dodajemy do zaczynu wszystkie pozostałe składniki, mieszamy dokładnie około 5 minut, by składniki się połączyły. Zostawiamy pod przykryciem na około 30-60 minut.
Ciasto wykładamy do foremek wysmarowanych olejem i wysypanych otrębami. Zostawiamy do wyrośnięcia na 50-60 minut.
Piekarnik nagrzewamy do 230 stopni.
Wyrośnięte bochenki posypujemy np. mąką lub czym tam sobie chcecie i wstawiamy do piekarnika. Po 15 minutach zmniejszamy temperaturę do 220 stopni i dopiekamy 30-40 minut. 
Po upieczeniu wyciągamy z foremek i studzimy na kratce.

Smacznego:)






czwartek, 31 maja 2012

Kartofelki marcepanowe

Tak jak pisałam w poprzednim poście o marcepanie, był mi potrzebny w pewnym celu. Taki oto prezent przyrządziłam mojej Mamie w dniu jej święta, nie mógł być nieudany, ponieważ ona uwielbia wszystko co ma w sobie marcepan. Bardzo jej smakowały ( i gościom również, tylko nie wiem dlaczego akurat jak coś zrobię to jest ich dużo :D), mi też w sumie smakowało, choć nie jestem miłośniczką marcepanu. Przepis zaczerpnęłam z tego bloga, co i marcepan czyli stąd.


SKŁADNIKI(65 sztuk, ale mi wyszło o połowę mniej, chyba jakieś duże zrobiłam):
Z marcepana formujemy niewielkie kuleczki. Każdą z nich smarujemy za pomocą palca w kakao. 
Kakao ma być naprawdę niewiele, tak żeby marcepan przez nie przebijał.
Kartofelki przechowujemy w zamkniętym pojemniku w lodówce. 

Smacznego :)



środa, 30 maja 2012

Masa marcepanowa

Nie wiedziałam, że to takie proste dopóki nie wypatrzyłam przepisu tutaj. Akurat potrzebna mi była do prezentu na Dzień Mamy, ale o tym później. Teraz zapraszam na marcepan ;) 
Zdjęcie robione na szybko, ale szkoda było mi nie wstawić przepisu. 


SKŁADNIKI( 540 g masy):
  • 250 g migdałów
  • 250 g cukru pudru
  • 30 ml wody różanej( lub amaretto, ja własnie nim zastąpiłam)
  • 1/2 łyżeczki aromatu migdałowego
Migdały wkładamy do miski i zalewamy gorącą wodą. Zostawiamy na co najmniej 5 minut. Po tym czasie skórka powinna ładnie odchodzić, a jeżeli nie to powtarzamy czynność z gorącą wodą. Obrane migdały osuszamy na ściereczce.
Następnie mielimy je w malakserze lub za pomocą blendera na gładką masę, bez wyczuwalnych kawałków. Migdały powinny być lekko tłuste i dać się zagniatać, chociaż mogą się lekko kruszyć.
Do migdałów dodajemy resztę składników i mielimy ponownie, aż powstanie na m zwarta kula masy marcepanowej, w razie potrzeby dolewamy więcej wody różanej lub amaretto.
Przechowujemy szczelnie zamkniętą w lodówce przez kilka tygodni.

Smacznego:)

poniedziałek, 21 maja 2012

Rustykalny chleb z czosnkiem

W końcu pogoda dopisuje, słońce świeci. Miejmy nadzieję, że na dłużej, bo planuję jakąś rowerową wyprawę sobie urządzić. A w chłodne dni piekę, gotuję, żeby całkowicie nie zwariować od tej ponurej pogody. Miedzy innymi upiekłam ten chlebek o bardzo rustykalnym wyglądzie, z nieregularnymi dziurkami, z grubą i twardą skórką, oraz delikatnym aromacie czosnku, który jest prawie niewyczuwalny. Chleb bardzo polecam, jest jednym z lepszych jakie upiekłam do tej pory. Przepis znalazłam na blogu Liski, ale wprowadziłam drobne zmiany.



SKŁADNIKI (2 bochenki):

biga:
  • 1,5 szklanki mąki pszennej chlebowej (szklanka o pojemności 200 ml)
  • 1/2 szklanki wody
  • 2 łyżki + 1 łyżeczka aktywnego zakwasu żytniego
ciasto właściwe:
  • 5 szklanek mąki pszennej chlebowej
  • 3/4 szklanki mąki pszennej razowej
  • 2 szklanki wody
  • 1/4 szklanki oliwy
  • 1 łyżka soli
  • 1 łyżeczka drożdży instant
  • 1/2 główki pieczonego czosnku
  • biga
Składniki bigi mieszamy w misce i zostawiamy zakryte folią na 12 h w temperaturze pokojowej.
Następnie dodajemy do niej wszystkie składniki ciasta właściwego i wyrabiamy ciasto mikserem lub ręcznie ( ciasto będzie dość luźne i może się delikatnie kleić). Gdy będzie już dobrze wyrobione, wkładamy je do miski wysmarowanej oliwą i obtaczamy całe w oliwie, zostawiamy przykryte folią spożywczą na 1-1,5h do wyrośnięcia. 
Po tym czasie dzielimy ciasto na dwie części, z każdej formujemy bochenek, obtaczamy w mące i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pozostawiamy na 1h do ponownego wyrośnięcia.
Piekarnik nastawiamy na 230 stopni. Wkładamy chleb do nagrzanego piekarnika i pieczemy 15 minut, następnie zmniejszamy temperaturę do 210 stopni i dopiekamy 25-30 minut. 
Studzimy na kratce.

Smacznego :)



środa, 9 maja 2012

Chleb wiejski (wg Zorry)

Odkąd jestem w domu, a nie na stancji straciłam ochotę na wszystko, nie gotuję już tak chętnie, zdjęcia nie wychodzą tak samo jak tam. Odzwyczaiłam się od domu i teraz nie mogę się na nowo przyzwyczaić. Posty na blogu może nie będą już tak częste, ale na pewno postaram się to nadrobić gdzieś niedługo. 
Co do chlebka poniżej wyszedł mi z wyglądu chyba najbardziej rustykalny jak dotychczas, a to mnie bardzo cieszy. Sporo rzeczy trzeba w nim zrobić, ale tak naprawdę nie jest trudny, a smakuję również bardzo smacznie.  Przepis zaczerpnięty z bloga Doroty.



SKŁADNIKI:

biga:
  • 85 g mąki pszennej
  • 20 g mąki pszennej razowej
  • 60 g wody
  • 0,2 g świeżych drożdży
  • 0,2 g soli
poolish:
  • 105 g mąki pszennej
  • 115 g wody
  • 0,2 g świeżych drożdży
  • 0,2 g soli
mieszanina z zakwasem:
  • 170 g mąki pszennej
  • 40 g mąki pszennej razowej
  • 115 g wody
  • 105 g aktywnego zakwasu
ciasto właściwe:
  • 540 g mąki pszennej chlebowej
  • 40 g mąki pszennej razowej
  • 320 g wody
  • 5 g świeżych drożdży
  • 22 g soli
  • biga, poolish i mieszanina z zakwasem
Wieczorem dnia poprzedniego robimy bigę, poolish i mieszaninę z zakwasem. Wszystkie składniki mieszamy i wyrabiamy w trzech osobnych miskach. Każdą przykrywamy folią spożywczą i zostawiamy w ciepłym miejscu na 10-12 godzin.
Kolejnego dnia z rana rozpuszczamy w drożdże 20 g wody. Mąki, rozpuszczone drożdże, 230 g wody i poolish wkładamy do miski robota kuchennego i zagniatamy około 3-4 minuty do połączenia składników (Można również ręcznie zagniatać). Przykrywamy i zostawiamy na 30 minut.
Następnie dodajemy bigę, mieszaninę z zakwasem, sól i pozostałą wodę. Zagniatamy około 5 minut, aż ciasto będzie miękkie i lekko klejące. Przykrywamy i zostawiamy na 1,5 godziny. Po 20 i 40 minutach odgazowujemy i ponownie krótko zagniatamy.
Ciasto formujemy w kulę i wkładamy do omączonego koszyka lub do durszlaka wyłożonego ściereczką i również omączonego.  Przykrywamy bochenek i odstawiamy na kolejne 1,5 godziny.
Piekarnik z blachą nagrzewamy do 240 stopni. Ciasto ostrożnie przekładamy na blachę robimy kilka szybkich nacięć (ja pominęłam) i wkładamy do piekarnika. Pieczemy 20 minut z parą, po czym zmniejszamy temperaturę do 200 stopni. Otwieramy drzwiczki piekarnika, żeby wypuścić parę, następnie pieczemy 10 minut.  Chleb wyciągamy z piekarnika ( nie wyciągałam chleba) , temperaturę zwiększamy do 230 stopni i do nagrzanego piekarnika ponownie wkładamy bochenek i dopiekamy 10 minut. Wyjmujemy i studzimy na kratce.

Smacznego :)





czwartek, 3 maja 2012

Pszenny chleb z rozmarynem

Maj zaczął nam się  bardzo słonecznie i spędzam majówkę w bardzo aktywny sposób. Bieganie, przejażdżki rowerowe, spacery to coś co lubię i zawsze na wiosnę najbardziej mi się chce robić właśnie te rzeczy. Oczywiście znajduję także czas na pieczenie chleba, bo przecież zakwas sam się nie dokarmi, a jak już go dokarmię to, aż szkoda nie upiec świeżego bochenka. Tym razem jest to wersja z rozmarynem zaczerpnięta od Liski.



SKŁADNIKI:
  • 300 g zakwasu żytniego (dokarmionego 12h wcześniej )
  • 30 g oliwy z oliwek
  • 180 g wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 6 g świeżych drożdży
  • 400- 420 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka suszonego rozmarynu lub łyżka świeżego
Wszystkie składniki ciasta dokładnie wyrabiamy, dodając stopniowo mąkę, ciasto ma być gładkie i nie klejące się do rąk. Formujemy z niego kulę i smarujemy oliwą, wkładamy do miski i zostawiamy pod przykryciem do wyrastania na około godzinę ( ma podwoić objętość). 
Z wyrośniętego ciasta formujemy bochenek i układamy na blaszce lub przekładamy ciasto do keksówki ( 20 x 10 cm ) wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką. 
Tak przygotowane ciasto zostawiamy jeszcze na około 30-40 minut do ponownego wyrośnięcia. 
Piekarnik nastawiamy na 230 stopni. Chleb skrapiamy oliwą i obsypujemy mąką (opcjonalnie).
Wkładamy bochenek do nagrzanego piekarnika. Po 10 minutach zmniejszamy temperaturę do 210 stopni i pieczemy jeszcze 25-40 min, aż będzie mocno przyrumieniony.
Po upieczeniu studzimy na kratce. 

Smacznego :) 






poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Bretońskie ciasto maślane...

...ze śliwkami, bo takie własnie piekła Amelia. Myślę, że widzieliście ten film, albo chociaż o nim słyszeliście. Jest to jeden z moich ulubionych filmów i myślę, że jest warty obejrzenia. Kiedy tylko zobaczyłam przepis na stronie pewnej blogerki, to nie mogłam się oprzeć by nie upiec tego ciasta.
Bardzo polecam przepis, bo ciasto jest naprawdę pyszne.



SKŁADNIKI:
  • 8 g drożdży instant
  • 175 ml letniej wody
  • 260 g mąki
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 200 g cukru + dodatkowy cukier do posypania stolnicy
  • 110 g solonego masła pokrojonego w kostkę
  • 2-3 łyżki rozpuszczonego masła
  • 500 g śliwek pokrojonych na ćwiartki
Mąkę łączymy z solą i drożdżami, następnie dolewamy stopniowo wodę, wyrabiając ciasto (Nie powinno być klejące). Następnie powstałą kulę ciasta przekładamy na posypaną mąką stolnicę i zagniatamy około 3 minut, aż będzie gładkie i elastyczne. Po wyrobieniu powinno odstawać od ręki. Przekładamy ciasto do wysmarowanej stopionym masłem miski i zostawiamy do wyrośnięcia pod przykryciem na około godzinę. 
Talerz wykładamy folią spożywczą. Ciasto przekładamy na stolnicę oprószoną mąką i rozwałkowujemy na prostokąt o wymiarach 30 x 45 cm. Masło rozkładamy równomiernie na środku i posypujemy 1/4 cukru. Następnie składamy je na 3: jeden brzeg ciasta przekładamy na środek, następnie przykrywamy drugim. Posypujemy wierzch 1/4 cukru i znowu składamy na 3 zaczynając od dołu, następnie górnym brzegiem przykrywamy. 
Tak przygotowane ciasto kładziemy na wcześniej przygotowanym talerzu, przykrywamy folią i wkładamy do lodówki na około godzinę.
Stolnicę oczyszczamy z mąki i posypujemy sporą ilością cukru. Ciasto wyjmujemy z lodówki i kładziemy na obsypaną cukrem stolnicę. Wierzch ciasta posypujemy 1/4 cukru i dociskamy rękami.
Znowu rozwałkowujemy ciasto na prostokąt o tych samych wymiarach i powtarzamy czynność składania ciasta jak poprzednio. Znowu wkładamy je do lodówki na około 30-60 minut.
Piekarnik nastawiamy na 220 stopni. Formę do tarty o średnicy około 23 cm smarujemy rozpuszczonym masłem. 
Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na koło wielkości formy i przekładamy je do niej. Na wierzchu układamy śliwki, posypujemy 1/4 cukru i polewamy łyżką stopionego masła. 
Pieczemy do czasu, aż wierzch ciasta się skarmelizuje, mi to zajęło jakieś 30-40 minut.
Pozostawiamy chwilę do przestudzenia, następnie wyciągamy z formy. 

Smacznego;)




sobota, 28 kwietnia 2012

Kremowe karmelki

Lubisz mordoklejki? To właśnie coś dla Ciebie ! Apetycznie ciągnące się i pyszne.
Dzisiaj już drugą porcję robiliśmy, chyba nawet lepsze wyszły te drugie i ładniej się prezentują, bo mają inne opakowania. Na zdjęciach przedstawione jest pierwsze podejście, bo trochę z lenistwa nie chce mi się robić zdjęć tym dzisiejszym. Możecie je zobaczyć tutaj  na trochę mniej artystycznych zdjęciach.
Przepis zaczerpnęłam od Doroty, choć wprowadziłam pewne modyfikacje.



SKŁADNIKI( około 40 karmelek wielkości krówki):
  • 400 g mleka skondensowanego słodzonego
  • 230 g golden syrup ( użyłam domowego)
  • 180 g masła
  • 2 szklanki cukru
Kwadratową formę ( 21 x 21 cm) smarujemy cienką warstwą oleju. 
Wszystkie składniki wkładamy do garnka. Podgrzewamy, mieszając, aż cukier się rozpuści. Doprowadzamy do wrzenia na wolnym ogniu i gotujemy około 15-20 minut, aż masa będzie miała karmelowy kolor. Wyłączamy palnik i mieszamy, aż całość przestanie się pienić.
Następnie przelewamy całość do formy i pozostawiamy do wystudzenia i zastygnięcia. Zimną masę można także włożyć do lodówki, żeby szybciej stężała i łatwiej się kroiła później. Gotowe karmelki, kroimy ostrym nożem wysmarowanym cienką warstwą oleju i zawijamy w papierki. Najlepsze by były woskowane, ale zwykła folia czy papier do pieczenia też się tu dobrze sprawdzi (wypróbowałam obie wersje).

Smacznego:)



czwartek, 26 kwietnia 2012

Brownie

Brownie z małą ilością mąki, bardzo lepkie, miękko rozpływające się w ustach z kruchą skorupką na wierzchu. To jest właśnie takie.

Dzisiaj mam trochę zapracowany dzień w kwestii kulinarnej, piekę dwie rzeczy i to dosyć czasochłonne. Dowiecie się wkrótce jakie będą efekty, a teraz zapraszam na brownie.



SKŁADNIKI:
  • 75 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 180 g gorzkiej czekolady, połamanej w kostki
  • 375 g pokrojonego masła
  • 5 dużych jajek
  • 450 g cukru ( w oryginale jest brązowy)
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
Formę o wymiarach 33 x 23 cm smarujemy masłem lub wykładamy papierem do pieczenia. W małej misce mieszamy mąkę z proszkiem i solą. Czekoladę z masłem rozpuszczamy w kąpieli wodnej, a następnie zdejmujemy z ognia do schłodzenia. W dużej misce ucieramy jajka z cukrem i wanilią na gładką, puszystą masę. Dodajemy czekoladę rozpuszczoną, następnie mieszankę z mąką ciągle miksując.
Piekarnik nastawiamy na 170 stopni. 
Gotowe ciasto wlewamy do formy, następnie wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 35-40 minut, aż stężeje w środku, ale nadal pozostanie lepkie. Przed pokrojeniem pozostawiamy je do całkowitego wystudzenia.

Smacznego:)



Źródło:

środa, 25 kwietnia 2012

Pancakes klasyczne

Ostatnio jestem ciągle zdenerwowana, robię wszystko za bardzo chaotycznie, nawet na kuchnię to się przełożyło. A to o czymś zapomnę albo za długo gotuję, zdarza się też, że za krótko, po prostu roztrzepana jestem. To tyle o moich małych problemach, a teraz o pancakes. 
Aż dziwne, że nigdy wcześniej ich nie robiłam. Długo czekały na swoją kolej, ale warto było, bo są pyszne. Czasami za bardzo kombinuję i nie doceniam klasyki i prostoty.
Skorzystałam z przepisu Nigelli, bo jakoś ufam jej przepisom jeżeli chodzi słodkości.  



SKŁADNIKI( jakieś 4 porcje):
  • 225 g mąki pszennej
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka cukru
  • 2 duże jajka
  • 30 g masła stopionego
  • 300 ml mleka
  • masło do smażenia
Do jednej miski wsypujemy mąkę, proszek, sól i cukier. Następnie dodajemy roztrzepane jajka, mleko oraz stopione masło. Mieszamy całość, aż uzyskamy lejące się ciasto o jednolitej konsystencji. Możemy zostawić 20 minut, przed smażeniem, ale nie koniecznie. 
Smażymy pancakes na rozgrzanym maśle, przewracając, gdy pojawią się na powierzchni pęcherzyki powietrza i dosmażamy jeszcze co najwyżej minutę.
Podajemy na ciepło z ulubionymi dodatkami.

Smacznego:)

Źródło:




poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Irlandzka czekolada

Ten wpis czekał cały miesiąc na wstawienie, jakoś tak o nim chyba zapomniałam. 
A tak naprawdę, to zdjęcia mnie nie przekonały i po wielu trudach wybrałam to jedno. 
W tej czekoladzie mocno czuć alkohol i jest bardzo gęsta i kremowa. Myślę, że warta wypróbowania.
A już niedługo kolejny wpis i kolejny, bo trochę mi się tego nazbierało;)


SKŁADNIKI( 4 porcje):
  • 250 ml śmietanki 36 %
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 500 ml mleka ( najlepiej 3,2 %)
  • 500 g gorzkiej czekolady
  • 60 ml whisky
  • starta czekolada do dekoracji
Połowę śmietanki ubijamy z cukrem pudrem prawie na sztywno, bo ma bardziej przypominać miękką piankę. Pozostałą śmietankę podgrzewamy z mlekiem na wolnym ogniu, dodajemy czekoladę i mieszamy do jej stopienia. Dodajemy whisky i kontynuujemy mieszanie, aż masa będzie jednolita i gładka. Wlewamy do podgrzanych szklanek, wierzch okrywamy śmietanką i posypujemy wiórkami czekolady. Podajemy od razu.

Smacznego;)


Źródło:








czwartek, 19 kwietnia 2012

Strudel z jabłkami

Zawsze ciekawiła mnie konsystencja tego ciasta, lekka i krucha z pysznym nadzieniem jabłkowym. 
Smakuje idealnie na ciepło, ale na zimno też jest w porządku. Trochę jest z nim zabawy, chociaż nie jest jakoś strasznie trudne;)
Skorzystałam z tego przepisu, zrobiłam z połowy porcji i wprowadziłam drobne modyfikacje. 



SKŁADNIKI:

ciasto:
  • 125 g mąki pszennej
  • 1 małe jajko
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżki miękkiego masła
  • 1/2 łyżki octu
  • 50 ml ciepłego mleka
nadzienie:
  • 750 g jabłek
  • 50 g rodzynek
  • 50 g cukru
  • 35 g bułki tartej
  • 25 g masła
dodatkowo:
  • 100 g masła
  • olej
Mąkę wsypujemy do miski i dodajemy pozostałe składniki ciasta. Zagniatamy ciasto około 10 minut  na posypanej mąką stolnicy. Ma być miękkie, elastyczne i nieklejące się. Z ciasta formujemy kulę, obtaczamy w oleju i zostawiamy w natłuszczonej olejem misce na 30 minut pod przykryciem. 
W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Bułkę tartą przysmażamy na maśle, aż się trochę przyrumieni. Jabłka obieramy, wycinamy gniazda nasienne i kroimy w jak najcieńsze plasterki. 
Do jabłek dodajemy cukier i rodzynki, mieszamy. 
100 g masła rozpuszczamy i trzymamy na wolnym ogniu, żeby było ciągle płynne. 
Ciasto kładziemy na wysypanej mąką ściereczce i rozciągamy je bardzo cienko, żeby była widoczna powierzchnia ściereczki. Pozostałe grubsze brzegi może rozwałkować. 
Wszelkie powstałe dziury zaklejamy ciastem z brzegu, nie wałkujemy od nowa. 
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
Ciasto smarujemy cienko roztopionym masłem, następnie równomiernie rozprowadzamy bułkę tartą i nadzienie z jabłek.
Krótsze boki ciasta zakładamy na nadzienie, następnie zwijamy w roladę wzdłuż dłuższego boku.
Kładziemy ciasto na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, złączeniem do dołu.
Górę smarujemy cienko masłem. Strudel wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez 45 minut lub krócej, aż będzie dobrze zrumieniony.
Pozostawiamy przez 30 minut w piekarniku, po czym wyjmujemy i kroimy na spore kawałki.
Podajemy na ciepło z ulubionymi dodatkami, u mnie z cukrem pudrem. Można również jeść na zimno lub później odgrzać.  

Smacznego;)



niedziela, 15 kwietnia 2012

Bułki na zakwasie

Ciąg dalszy przygody z zakwasem, tym razem są to bułki. Utrzymują długo świeżość, tak jak to zazwyczaj pieczywo na zakwasie, więc spokojnie możesz zrobić więcej i nie martwić się o pieczywo na kolejne dni.
Po prostu zrób to i nie mów, że to trudne. Z takim podejściem właśnie podchodzę do każdego nowego wypieku, dania i za każdym razem to działa;)
Przepis upatrzyłam sobie u Liski.



SKŁADNIKI( 4 duże bułeczki lub 8 małych tak jak w oryginale;):
  • 150 g aktywnego zakwasu żytniego
  • 300 g mąki pszennej
  • 100 g mąki pszennej razowej
  • 170-200 g wody
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka świeżych drożdży
  • 2 łyżki pestek dyni (opcjonalnie)
W jednej misce łączymy oba rodzaje mąk. W drugiej zakwas mieszamy z wodą i drożdżami. Dodajemy oliwę, miód i sól. Następnie stopniowo wsypujemy mieszankę mąk. Wyrabiamy gładkie ciasto, na koniec wgniatając pestki dyni. Ciasto wkładamy do miski wysmarowanej oliwą, przykrywamy ściereczką i zostawiamy do podwojenia objętości w ciepłym miejscu na około godzinę. 
Naoliwionymi dłońmi odrywamy kawałki ciasta i formujemy bułeczki (u mnie mają formę trójkątów) , po czym układamy je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Powinny być w odstępach 4 cm. 
Piekarnika nagrzewamy do 230 stopni, wstawiamy bułeczki i pieczemy około 12 minut ( jeżeli robimy 4 większe to jakieś 20 minut). Po upieczeniu studzimy na kratce.

Smacznego;)


piątek, 13 kwietnia 2012

Mazurek morelowy

Właściwie nigdy nie lubiłam świąt...
Te święta były zabiegane i mało spokojne, ale za to wypieki się udały.
Oto jeden z nich, który zdążyłam sfotografować. 
Mazurek jest intensywnie słodki, ale konfitura morelowa nadaje mu lekko kwaśnego smaku.
Zainspirowany przepisem Agnieszki.



SKŁADNIKI:
  • 200 g mąki pszennej
  • czubata łyżka mąki ziemniaczanej
  • 125 g masła
  • 1 łyżka śmietany
  • 45 g cukru pudru
  • 1 łyżeczka aromatu pomarańczowego 
  • 200 g konfitury morelowej
  • 150 g białej czekolady
  • 6 łyżek słodkiej śmietanki 30%
  • 100 g migdałów posiekanych w słupki
Obie mąki łączymy z masłem, śmietaną i cukrem pudrem. Dodajemy aromat, krótko zagniatamy ciasto i formujemy kulę. Owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 30 minut.
W tym czasie rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej i dodajemy śmietankę. Mieszamy, aż masa będzie miała gładką konsystencję.
Na suchą patelnię wysypujemy migdały i podgrzewamy, aż się przyrumienią, od czasu do czasu przewracając je.
Piekarnik nastawiamy na 165 stopni.  Ciasto wyjmujemy z lodówki, kładziemy na papierze do pieczenia i rozwałkowujemy na grubość około 5 mm. Wycinamy prostokąt o wymiarach 25 x 20 cm, a z reszty ciasta formujemy wałeczki i przyklejamy do brzegów. Tak wykonane ciasto wkładamy wraz z papierem na blaszkę do pieczenia. Pieczemy około 25-30 minut, aż ciasto będzie przyrumienione.
Ciasto wyjmujemy z formy i studzimy na papierze do pieczenia.
Ostudzone ciasto smarujemy konfiturą, następnie nakładamy polewę czekoladową i na koniec obsypujemy zrumienionymi migdałami. Gotowe ciasto wkładamy do lodówki na 2 h lub więcej.

Smacznego;)



czwartek, 5 kwietnia 2012

Klasyczne lasagne...

...w wersji mini. Moim zdaniem wygodniejszy sposób na porcjowanie potrawy. Oczywiście można je zrobić klasycznie w większym naczyniu żaroodpornym.
Przepis jest moim autorskim, ponieważ stworzył się za pomocą prób i błędów. Jednym
razem coś dodałam do jakiegoś przepisu, innym ujęłam i tak w końcu odkryłam idealną konsystencję tego dania: ładnie się kroi, nie rozpada i smakuję tak jak powinno, idealnie.
Post może mało świąteczny, ale jakoś zapomniałam całkowicie o nim i dopiero teraz się doczekał wstawienia.




SKŁADNIKI (4 porcje):
  • 200 g makaronu lasagne(12 płatów)
  • 500 g mielonego mięsa
  • 1 puszka pomidorów
  • 200 g koncentratu pomidorowego
  • 1 duża marchewka
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 150 g startego żółtego sera
  • oliwa z oliwek
  • oregano
  • bazylia
  • sól
  • pieprz
na beszamel:
  • 3 łyżki masła
  • 3 łyżki mąki
  • 2 szklanki mleka
  • sól 
  • pieprz
  • gałka muszkatołowa
Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu i rozkładamy, żeby wysechł.
Marchewkę obieramy i ścieramy na tarce z grubymi oczkami. Cebulę i czosnek również obieramy i siekamy na małe kawałki. Na patelni rozgrzewamy oliwę i smażymy na niej cebulę z czosnkiem na małym ogniu, ma się zeszklić. Dorzucamy marchew i smażymy chwilkę, aż trochę zmięknie. Kolejno dokładamy mięso i obsmażamy, aż przestanie być różowe, wlewamy pomidory, koncentrat, doprawiamy solą, pieprzem i ziołami. Dusimy do czasu, gdy sos będzie gęsty. Potrwa to mniej więcej 20 minut. 
Teraz przygotowujemy beszamel: masło rozpuszczamy w garnku, dorzucamy mąkę i mieszamy, następnie wlewamy mleko ciągle mieszając. Gotujemy około 10 minut do zgęstnienia sosu, doprawiamy przyprawami.
Cztery małe foremki żaroodporne (lub 1 większa) smarujemy masłem. Na dno każdej wlewamy trochę sosu beszamelowego, następnie kładziemy połówkę jednego płata makaronu( w dużej formie kładziemy całościowo), sos beszamelowy, ser żółty, mięso itd., aż do wyczerpania składników, kończąc na serze. Pieczemy około 30 minut w 180 stopniach do przyrumienienia.

Smacznego:)