Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasty i pasztety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasty i pasztety. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 stycznia 2016

Mój idealny hummus

Nie wiem czy wiecie, ale ciągle zmieniam mieszkania, a od października nawet miasto. Jakość moich zdjęć zależy bardzo od miejsca w którym mieszkam aktualnie, więc wybaczcie za dzisiejsze. Od niedawna także oprócz studiów zaczęłam nową pracę i cierpię na brak czasu. Absolutnie mi to nie przeszkadza, ponieważ pracuję w cudowym miejscu i robię to co kocham. Piekę ciasta, pieczywo, robię desery oraz wiele innych ciekawych rzeczy w warszawskiej restauracji DOM. Będąc w Warszawie koniecznie tam zajrzycie na lunch lub na coś pysznego z karty zmieniającej się co miesiąc. I nie pisze tego ze względu na to, że tam pracuję i chcę zareklamować miejsce. Pisze z czystej sympatii jaką darzę DOM, ponieważ zanim tam zaczęłam pracować już uwielbiałam to miejsce na kulinarnej mapie Warszawy.

 Wracając do tematu posta. Ten hummus jest tak pyszny, że muszę o nim napisać bez względu na wszystko. Kiedyś już umieściłam na blogu przepis na klasyczny hummus, ale ten dzisiejszy wygrał. Opierałam się na recepturze  z książki "Moja kuchnia w Paryżu" Davida Lebovitza. Zawiera on dużą ilość pasty tahini, co jest kluczowa sprawą w pysznym hummusie.  

PS. Wszystkiego dobrego w nowym roku kochani czytelnicy! :)


SKŁADNIKI:
  • 350 g ugotowanej ciecierzycy (gotujemy tak jak w tym przepisie, gotowa ciecierzyca powinna mieć kremową konsystencję w środku)
  • 1/3 szklanki wody po gotowaniu ciecierzycy 
  • 120 g pasty tahini 
  • 4 łyżeczki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • 2 ząbki czosnku, obrane
  • 1 łyżeczka soli morskiej
  • uprażone pestki dyni
  • słodka papryka w proszku
  • olej rzepakowy tłoczony na zimno (lub inny olej tłoczony na zimno dobrej jakości)
Ciecierzycę, wodę, tahini, sok z cytryny, czosnek oraz sól miksujemy za pomocą blendera na gładką pastę. Próbujemy i ewentualnie doprawiamy solą, następnie przekładamy do miski. Gotowy hummus skrapiamy olejem rzepakowym i posypujemy wierzch uprażonymi pestkami dyni oraz słodką papryką w proszku. Podajemy z domowym pieczywem lub/i z chrupiącymi warzywami np. marchewką pokrojoną w słupki. 

Smacznego ! :)


Źródło:

piątek, 3 lipca 2015

Pasta z zielonego groszku z miętą

Już za miesiąc opuszczam moje miasto. Zakochałam się w Lublinie i spędziłam tu najlepsze chwile w moim życiu, chciałabym jednak coś zmienić  i wyruszyć do innego miejsca. Oczywiście będę odwiedzać Lublin, ludzi i te wszystkie miejsca z którymi się tak mocno zżyłam.
Nie lubię monotonii, dlatego też nawet mieszkając w Lublinie przez te 4 lata  co roku zmieniałam mieszkanie. 
Ta zmiana również jest związana z moimi studiami. Już za kilka dni mam obronę i od października zamierzam zacząć studia magisterskie. Chciałabym studiować w Trójmieście lub Warszawie. Wszystko zależy od tego gdzie sie dostanę i co wybiorę. Nie ukrywam, że obie opcje są kuszące i będę miała trudną decyzję jeżeli dostanę się na obie uczelnie. 

Tyle o mnie, a teraz przejdźmy do glównego tematu tego posta, czyli pasty z zielonego groszku z dużą ilością mięty i limonką. Bardzo orzeźwiające smarowidło na nadchodzące upały ! 
Inspiracją dla mnie była pasta z groszku od Jadłonomii


SKŁADNIKI:
  • 450 g zielonego groszku mrożonego lub świeżego
  • 1 limonka
  • 2 ząbki czosnku, obrane
  • garść listków mięty
  • 1/4 szklanki oleju rzepakowego, tłoczonego na zimno
  • sól i pieprz
W garnku zagotowujemy posoloną wodę i wsypujemy do niej groszek. Od momentu wrzenia gotujemy groszek jeszcze około 5 minut. Następnie odcedzamy go i przelewamy zimną wodą, żeby nie stracił koloru.
Limonkę wyparzamy goracą wodę i ocieramy z niej skórkę, a następnie wyciskamy z niej sok. 
Groszek łączymy z sokiem i skórką z limonki, czosnkiem, miętą i olejem. Miksujemy na gładko za pomocą blendera i doprawiamy solą oraz pieprzem. Podajemy jeszcze z odrobiną oleju oraz listkami mięty. Najlepiej smakuje ze świeżym, domowych chlebem.

Smacznego !






poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Pasztet pomidorowy z czerwonej soczewicy

Zainspirowana przepisami na pasztety z Jadłonomia upieklam własny. Tylko z jajkiem, bo ten z czerwonej soczewicy miał za luźną strukturę przed upieczeniem i dodałam dla bezpieczeństwa. Następnym razem może sprobuję bez i zobaczę jaki będzie efekt.
Nie chcę się chwalić, ale uważam, że wyszedł naprawdę pyszny. Idealnie trafiłam w swój gust, bo pomidorowe pasty i pasztety lubilam już od dziecka. Tylko o zgrozo, kiedyś jadłam te z marketu drobiowe pasztety z puszki, bo mama kupiła. 
Teraz oczywiście nie sięgnęłabym po nie nigdy w życiu.
 Za to na domowy pomidorowy zawsze mam ochote !


SKŁADNIKI (keksówka 30 cm): 
  • 3 szklanki ugotowanej czerwonej soczewicy ( 300 g przed ugotowaniem)
  • 1,5 szklanki kaszy jaglanej ( 150 g przed ugotowaniem)
  • 150 g suszonych pomidorów + kilka do dekoracji
  • 150 ml oleju roślinnego ( użyłam tego z pomidorów, ale może być też inny)
  • 5 łyżek sosu sojowego
  • 3 cebule 
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziarna angielskie
  • 1/2 łyżeczki tymianku
  • 1 lyżeczka bazylii
  • 1 lyżeczka oregano
  • 1 jajko 
  • sól i pieprz
  • gałązki świeżego tymianku
Cebulę kroimy w kostkę, czosnek drobno siekamy i podsmażamy na patelni razem z liściem laurowym, zielem angielskim. Smażymy do momentu, aż cebula się zeszkli, a następnie zdejmujemy z ognia i wyrzucamy przyprawy. 
Cebulę z czosnkiem dodajemy do ugotowanej soczewicy i kaszy jaglanej. Dodajemy następnie olej, suszone pomidory, sos sojowy, szczyptę soli i resztę przypraw. Miksujemy całość za pomocą blendera ręcznego lub mielimy trzykrotnie za pomocą maszynki do mięsa. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem, jeżeli jest taka potrzeba i mieszamy całość z jajkiem. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Gotową masę przeładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, na wierch układamy pokrojone w paski suszone pomidory oraz gałązki świeżego tymianku. Wkładamy do piekarnika i pieczemy około 40-45 minut. Po upieczeniu studzimy w foremce całą noc, wyciągamy następnego dnia rano i podajemy.

Smacznego :)



piątek, 3 kwietnia 2015

Pasztet soczewicowy z żurawiną

Jak zwykle nie zdążyłam przygotować świątecznych przepisów na bloga, a ten również nie kojarzy się z tymi świętami. Żurawina bardziej pasuje mi do grudnia, ale mam teraz fazę na pasztety wegetariańskie i ten jest super.
Czasami mam wrażenie, że mój blog żyje swoim życiem. Jeżeli jednak mi się uda sfotografować jakieś świąteczne wypieki, to po świętach umieszczę.
Tymczasem wszystkiego dobrego kochani !

Skorzystałam z przepisu z Jadłonomia, zwiększyłam tylko proporcje do większej keksówki. Za to kolejny przepis na pasztet jaki mam dla Was sama wymyśliłam.



SKŁADNIKI (keksówka 30 cm):
  • 3 szklanki ugotowanej zielonej soczewicy ( 300 g suchej)
  • 1,5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (150 g suchej)
  • 150 ml oleju
  • 3 cebule
  • 6 łyżek suszonej żurawiny
  • 4-5 łyżek sosu sojowego
  • 3 liście laurowe
  • 3 ziarna angielskie
  • 3 goździki
  • 1 łyżeczka majeranku
  • 3/4 łyżeczki cząbru
  • 1/2 łyżeczki lubczyku
  • duża szczypta gałki muszkatołowej
  • sól i pieprz
  • kilka łyżek oleju do smażenia
Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na patelni razem z liściem laurowym, zielem angielskim i goździkami. Smażymy do momentu, aż cebula się zeszkli, a następnie zdejmujemy z ognia i wyrzucamy przyprawy. 
Cebulę dodajemy do ugotowanej soczewicy i kaszy jaglanej. Dodajemy następnie olej, sos sojowy, szczyptę soli i resztę przypraw. Miksujemy całość za pomocą blendera ręcznego lub mielimy trzykrotnie za pomocą maszynki do mięsa. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem, jeżeli jest taka potrzeba i dodajemy żurawine. Mieszamy całość łyżką. 
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Gotową masę przeładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika. Pieczemy około 40-45 minut. Po upieczeniu studzimy w foremce całą noc, wyciągamy następnego dnia rano i podajemy.

Smacznego :)


środa, 18 marca 2015

Pasztet soczewicowy ze śliwką

Dzisiaj napiszę Wam o prawdopodobnie najlepszym wegańskim blogu jakim jest Jadłonomia. Zakochałam się w nim od momentu jak zrobiliśmy z przyjacielem burgery buraczkowe z książki autorki bloga. Były pyszne, naprawdę pyszne !
 Od tamtego czasu przygotowałam kilka potraw wg jej przepisów i każdy z nich okazał się cudowny. Zdjęć prawie nie zrobiłam, bo wszystko szybko zostało zjedzone. Na szczęście udało mi się zrobić kilka ujęć ostatnim kawałkom pysznego pasztetu z soczewicy, kaszy jaglanej i śliwek. 
Przepis znajduje się tutaj. 


SKŁADNIKI (na keksówkę 20 cm najlepiej, chociaż ja użyłam 30cm ):
  • 2 szklanki ugotowanej soczewicy brązowej lub zielonej, około 200 g suchej
  • 1 szklanka ugotowanej kaszy jakglanej, około 100 g suchej
  • 100 ml oleju
  • 2 cebule
  • 10 suszonych śliwek
  • 2-3 łyżki sosu sojowego
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • 2 goździki
  • 1 ziarno jałowca
  • 3/4 łyżeczki majeranku
  • 1/2 łyżeczki cząbru
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól i czarny pieprz
  • kilka łyżek oleju do smażenia
Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy ją na oleju razem z liściem laurowym, zielem angielskim, goździkami i jałowcem. Smażymy do momentu, aż cebula się zeszkli. Wyjmujemy z niej przyprawy i wyrzucamy. 
Ugotowaną soczewicę, kaszę jaglaną, cebulę, olej, sos sojowy, szczyptę soli i resztę przypraw łączymy. Miksujemy wszystko na gładko przy pomocy ręcznego blendera (ja zmieliłam 3-krotnie przy pomocy maszynki do mięsa, więc nie jest idealnie gladko). Próbujemy zmiksowaną masę i doprawiamy solą ewentualnie.
Keksówkę smarujemy olejem lub wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy 2/3 masy. Po środku delikatnie wciskamy śliwki, tak żeby nie było przerwy pomiędzy nimi. Wylewamy resztę masy, 
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i wkładamy pasztet do pieczenia. Pieczemy go około 40-45 minut. Studzimy całą noc w foremce i podajemy, 

Smacznego :)



środa, 9 kwietnia 2014

Hummus z awokado

Wiosenny hummus, bo zielony. A zielony, bo z awokado. 
Dodatek apetycznie zielonego awokado sprawił, że hummus stał się bardziej świeży, lekki w smaku. 
Kromka z taką pastą skropiona olejem rzepakowym, do tego szczypta soli i pieprzu. Coś pysznego !
Pomysł i przepis na taki hummus zaczerpnęłam z tej strony

PS: niestety będę teraz tutaj rzadziej pisać, ponieważ dużo się dzieje ostatnio i braknie mi czasu na "blogowanie". I nie chodzi o to że nie gotuję i nie fotografuję, wręcz przeciwnie. Ostatnio fotografia, slow food i pieczenie chleba mnie pochłania, ale lubię to! :)

Może niedługo stworzę post o tym co się u mnie się dzieje i o convivium Slow Food Lubelskie, które nareszcie jest oficjalne:)



SKŁADNIKI:
  • 1/2 szklanka suchej ciecierzycy, namoczonej dzień wcześniej i ugotowanej
  • 2 dojrzałe awokado
  • 1/2 szklanki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno ( w oryginale oliwa z oliwek)
  • 1/4 szklanki wyciśniętego soku z cytryny
  • 1 i 1/2 łyżki pasty tahini
  • 1 ząbek czosnku
  • sól i pieprz do smaku
Wszystkie składniki wkładamy do pojemnika blendera i miksujemy na gładko. Jeżeli jest to konieczne doprawiamy jeszcze solą, pieprzem i sokiem z cytryny.  Miksujemy raz jeszcze. Podajemy z odrobiną oleju, soli i pieprzu. 

Smacznego :)

niedziela, 16 marca 2014

Pasztet sojowy

Jakby mi ktoś kiedyś powiedział, że będę jadła pasztet sojowy i na dodatek będzie mi smakował, chyba nie uwierzyłabym. Od dziecka miałam uprzedzenie do tego smarowidła. Pamiętam jak mama pierwszy raz kupiła, po prostu z ciekawości. A ja z ciekawości spróbowałam.
I wtedy własnie się zaczęła moja niechęć do pasztetu sojowego, który był naprawdę niesmaczny lekko mówiąc.
Pewnie nigdy bym się nie zastanawiała nad ponownym wypróbowaniem tego smarowidła jakby nie znajomy, który postanowił obdarować mnie woreczkiem ziarenek soi. 
Długo szukałam przepisu, żeby jakoś ją wykorzystać i wpadłam na ten pasztet na blogu Liski. Na zdjęciach wyglądał niesamowicie apetycznie i sobie pomyślałam, że jednak zmierzę się z moją odwieczną niechęcią do niego tłumacząc sobie, że domowy nie może być taki zły.
I nie myliłam się, bo jest pyszny. Choć nie wierzę, że to piszę, ale rzeczywiście jest PYSZNY! 
Ostatnio pokochałam pastę z fasoli, ale powiem szczerze, że to smarowidło wcale od niej nie odstaje. Polecam, wypróbujcie!



SKŁADNIKI:

dzień wcześniej:

  • 250 g soi moczymy w wodzie w proporcjach 3:1


na drugi dzień do 1/2 litra wrzątku dodajemy:
  • szczypta tymianku
  • pół małej marchewki pokrojonej na mniejsze części
  • szczypta kminku
  • 1 duży liść laurowy
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • 1/2 łyżeczki curry łagodnego
  • szczypta oregano
  • kilka kropli soku z cytryny 
  • 1/2 łyżeczki majeranku
Gotujemy do miękkości około 2 godziny. Wyjmujemy liść laurowy i ziele angielskie, odcedzamy na durszlaku i przekładamy do rondelka. 

następnie dodajemy:
  • kilka łyżek oleju rzepakowego tłoczonego na zimno + jeszcze trochę do uzyskania odpowiedniej konsystencji
  • 1/2 dużej cebuli posiekanej i zeszklonej na oleju
  • 2-3 szczypty świeżo mielonego czarnego pieprzu
  • 2 szczypty pieprzu cayenne
  • 1/2 łyżeczki łagodnego curry
  • 1/2  łyżki soli czosnkowo -cebulowej (ja użyłam soli czosnkowej)
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2-3 spore szczypty majeranku
Miksujemy wszystko razem za pomocą blendera. Masa będzie gęsta i sucha, więc  miksujemy dalej dolewając olej, aż uzyskamy odpowiednią konsystencję. W razie potrzeby doprawiamy kolejno: pieprzem, chilli, curry i ewentualnie solą.
Przekładamy do zamykanego pojemnika i przechowujemy w lodówce do 10 dni. Podajemy np. skropiony olejem rzepakowym i posypany czarnuszką. 

Smacznego :)



środa, 26 lutego 2014

Pasta z białej fasoli

Ta pasta jest pyszna, moim zdaniem przebiła nawet hummus który tak uwielbiam.
Korzystałam z tego przepisu od Liski.

Wiem, że ostatnio rzadko tu jestem, ale niedługo nadrobię. Obiecuję :)



SKŁADNIKI:
  • 1 łyżka sezamu, uprażonego na suchej patelni
  • 1 łyżeczka kminku, również uprażonego
  • 400 g ugotowanej białej fasoli
  • 1 ząbek czosnku, posiekany
  • 1 łyżeczka papryki w proszku
  • kilka gałązek świeżego tymianku (lub szczypta suszonego tymianku)
  • 1 płaska łyżeczka soli 
  • 30-40 ml oleju (może być dowolny, ja użyłam akurat słonecznikowego, ale lniany, rzepakowy czy nawet oliwa z oliwek też się sprawdzą)
  • sok z połowy cytryny
  • 1-2 łyżki jogurtu naturalnego lub greckiego
Wszystkie składniki oprócz jogurtu miksujemy, dodajemy jogurt i mieszamy. Jeśli pasta jest za gęsta możemy dodać więcej jogurtu lub w wody pozostałej po ugotowaniu fasoli. 
Pastę podajemy posypaną uprażonym sezamem i papryką. 

Smacznego :)


środa, 5 lutego 2014

Pasta z ciecierzycy i jajek

Długo się zastanawiałam nad tym czy wstawić tą pastę na bloga. I nie dlatego, że jest nie dobra, wręcz przeciwnie, jest pyszna jak dla mnie. Ale te zdjęcia... takie trochę robione w biegu i niekoniecznie mi się podobają. Wiem, że stać mnie na więcej, ale... pasta bardzo dobra ! :)
Przepis stąd, od Liski.


SKŁADNIKI:
  • 3 jajka ugotowane na twardo
  • 1 ząbek czosnku
  • 400 g ugotowanej ciecierzycy
  • 1 łyżka oleju sezamowego ( zastąpiłam oliwą z oliwek)
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
  • sól i pieprz do smaku
  • suszone pomidory, odsączone i pokrojone w plasterki
  • opcjonalnie: prażone ziarna z solą morską ( np. siemię lniane, sezam, pestki słonecznika)
Wszystkie składniki oprócz pomidorów miksujemy za pomocą blendera. Najlepiej zacząć od ciecierzycy, a później dodać resztę i zmiksować razem. Jeżeli pasta jest jeszcze za gęsta, możemy dodać trochę wody z ugotowanej ciecierzycy lub oliwy. Przekładamy gotową pastę do szklanego pojemnika lub jakiegoś innego, układamy na wierzch suszone pomidorki, skrapiamy oliwą lub olejem ze słoiczka z pomidorami. Dodatkowo możemy posypać mieszanką pestek prażonych z solą. Podajemy ze świeżym chlebem.

Smacznego :)





poniedziałek, 27 stycznia 2014

Pesto z jarmużu

Ostatnio czas mnie goni ze wszystkim, a ja jak zwykle za dużo rzeczy biorę sobie na głowę. I to stanowczo za dużo. Nie potrafię sobie zaplanować czasu tak, żeby mieć więcej wolnego, zawsze wypełniam kalendarz po brzegi, a później narzekam, że się nie wyrabiam. 
Tak samo mam jeżeli chodzi o gotowanie, zawsze planuję sobie masę potraw do gotowania i później fotografowania tego co przygotowałam. Ciągle mam zaległe posty i nie wiem kiedy to się ustabilizuje, jak tak dalej pójdzie :) 
W tym tygodniu chcę zatrzymać się na chwilę, powrócić do dań które już kiedyś robiłam i przypomnieć sobie jakie są pyszne, bez zbędnego zamieszania z fotografią. Taka przerwa mi się przyda po ostatnich szalonych tygodniach z aparatem w rękach. Kocham fotografować, gotować, ale trzeba nadrobić zaległości, żeby w końcu nie wstawiać potrawy którą jadłam miesiąc temu. Zapomnę z tego wszystkiego jak smakowała ! 
Chociaż smak tego pesto ciężko jest zapomnieć, jest wyśmienite i takie... polskie, bo z jarmużu. Pyszny i zdrowy, ostatnio coraz bardziej modny, co widać na blogach i nie tylko. Cieszy mnie to, bo to zapomniane warzywo, a tak może w kolejnym sezonie będzie bardziej dostępne niż dotychczas. 
A pesto wypróbujcie koniecznie z makaronem,  a może po prostu posmarujcie nim kromkę chleba. Nie ważne jak je podacie, i tak będzie wyborne :)
Zapomniałabym: inspirowałam się przepisem z bloga Pomysłowe Pieczenie





SKŁADNIKI:

  • 125 g liści jarmużu, bez twardych części ( użyłam połowę zielonego, a połowę fioletowego)
  • 1/2 papryczki chili bez pestek
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 szklanki pestek słonecznika
  • 1/3 szklanki startego twardego sera (ja użyłam polskiego sera dziugas, ale może być również parmezan albo grana padano)
  • sok z połowy cytryny
  • szczypta soli
  • ok.150 ml oliwy z oliwek
Umyty jarmuż kroimy na mniejsze kawałki. Słonecznik lekko prażymy na suchej patelni. 
Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze, oprócz oliwy. Miksujemy i stopniowo dolewamy oliwę, aż otrzymamy odpowiednią konsystencję.
Gotowe pesto przechowujemy w lodówce w zamkniętym słoiku. Dość długo utrzymuje świeżość i jest smaczne.
Propozycja podania: Mieszamy 2/3 przygotowanego pesto z makaronem ugotowanym all dente (ilość na około 2 porcje, u mnie 180 g przed ugotowaniem) i opcjonalnie kawałkami usmażonej piersi z kurczaka.
A na kolację lub śniadanie smarujemy pesto na świeżym chlebie 

Smacznego :)





wtorek, 3 grudnia 2013

Pasta z tuńczyka

 Nie wiem czemu, ale rzadko robię jakieś pasty do chleba, chociaż bardzo je lubię. Ostatnio staram się to zmienić, bo to przecież takie proste, zdrowe i smaczne. Wystarczy poświęcić chwilę i nasza kanapka nie jest już zwykłą kanapką z jakimś gotowym produktem ze sklepu. Mam też satysfakcję, że zrobiłam coś sama :)
Na tą pastę natknęłam sie na Kwestii Smaku, skusiła mnie jej prostota. Jednolita, może mało zaskakujaca wyglądem, ale w smaku pyszna. Taką własnie sobie wyobażałam.
Podałam ją z rustykalnym chlebem z dodatkiem czosnku, posypałam kolorowym pieprzem i ułożyłam na wierzch trochę kiełek lucerny. Myślę, że dodatki mogą być różne, w zależności od tego co lubicie.



SKŁADNIKI:
  • 140 g tuńczyka, w sosie własnym 
  • 50 g miękkiego masła
  • 2 łyżki majonezu
  • 3 fileciki anchovies
  • sól i pieprz
  • opcjonalnie: 1/3 ząbka czosnku (pominęłam)
  • do podania: świeżo mielony pieprz (użyłam kolorowego) , kiełki (lucerny np)
Tuńczyka odsączamy, wkładamy do blendera. Następnie dodajemy resztę składników i miksujemy na gładką pastę. Doprawiamy solą i pieprzem. 
Gotową pastę wkładamy do lodowki na około godzinę. Podajemy ją z dowolnym pieczywem (u mnie z dodatkiem czosnku) i opcjonalnie posypujemy wierzch kolorowym pieprzem lub jakimś innym. Dodałam jeszcze kiełki lucerny. 

Smacznego :)




poniedziałek, 21 października 2013

Hummus

O hummusie dużo słyszałam, ale nigdy wcześniej nie robiłam. Pewnie dalej zwlekałabym z jego zrobieniem i wypróbowaniem, gdyby nie mój pewnien znajomy, który bardzo zachwalał hummus i nawet podzielił się ze mną swoim sprawdzonym przepisem. Wiadomo, że jak sprawdzony to mało ryzykujemy i raczej jesteśmy pewni, że będzie smaczny. I tak też było w moim przypadku, wypróbowałam i uważam, że hummus jest naprawdę pyszny, nie tylko dla weganów i wegetarianów. Jestem tutaj żywym dowodem ponieważ mięso też jadam :) 
Jedynie nie wiem czy mój hummus ma odpowiednią konsystencję, bo różne wersje na zdjęciach internetowych widziałam. Uważam, że gęsty tak jak mój posmarowany na pieczywie pełnoziarnistym żytnim smakuję znakomicie.  Znacie jakieś inne pomysły na podanie hummusa? Jestem mocno ciekawa :)
Również wprowadziłam pewną modyfikację i zamiast papryki słodkiej dałam płatki chili, ponieważ lubię dość zdecydowane smaki.



SKŁADNIKI:
  • 200 g ciecierzycy (suchej)
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 7 łyżek oliwy z oliwek
  • 2,5 łyżki tahini
  • łyżka soku z cytryny
  • sól, pieprz, kmin rzymski
  • do podania : oliwa z oliwek i suszona papryka (zastąpiłam płatkami chili)
Ciecierzycę zalewamy wodą i moczymy przez całą noc, następnie odsedzamy. Wsypujemy ją do rondelka, zalewamy wodą do podwójnej jej objętości. Tak przygotowaną zagotowujemy i gotujemy na dużym ogniu przez 10 minut, następnie zmniejszamy ogień i gotujemy około godziny (może to potrwać nawet 2, w zależności od tego kiedy ciecierzyca przestanie być twarda ) szumując. Z czosnku wykrajamy zielone pędy, a resztę siekamy i odkładamy na bok. Ciecierzycę odzedzamy, zostawiając wodę z gotowania. Czosnek, oliwę, sok z cytryny i 4 łyżki płynu z gotowania ucieramy na gladką masę, dodajemy ciecierzycę i miksujemy wszystko blenderem do momentu, aż uzyskamy gładkie puree. Można dodać więcej wody z gotowania jeżeli klonsystencja jest dla nas za gęsta. Doprawiamy kminem rzymskim, solą i pieprzem. Gotowy hummus odkładamy do lodówki. Tuż przed podaniem skrapiamy oliwą i posypujemy papryką.

Smacznego:)



wtorek, 27 sierpnia 2013

Dip guacamole

W końcu odnalazłam się na nowo w domu po podróży i mogę spokojnie wrócić do blogowania.
Guacamole robiłam jeszcze przed wyjazdem, ale w całym tym zamieszaniu z pakowaniem itd nie miałam okazji wstawić na bloga.
Jest to jeden z moich ulubionych dipów, szczególnie lubię z domowymi chipsami nachos. Przepisu długo nie musiałam szukać, bo był akurat na jednym z moich ulubionych blogów: White Plate.
Wprowadziłam tylko jedną zmianę: pominęłam kolendrę, bo niestety nie miałam... następnym razem muszę koniecznie ją dodać. A może wy wiecie gdzie i czy w ogóle mogę dostać świeżą kolendrę w Lublinie ? Jak narazie jeszcze się nie natknęłam nigdzie na nią.



SKŁADNIKI:
  • 1-2 bardzo dojrzałe awokado
  • 1/2 cebuli, najlepiej cukrowej lub czerwonej
  • 1/2-1 papryczki chili, przekrojonej na pół i pozbawionej pestek
  • 1/2 pęczka świeżej kolendry, drobno posiekanej ( niestety nie miałam)
  • sok z jednej limonki
  • sól do smaku
  • opcjonalnie: świeżo mielony pieprz i papryka wędzona
Cebulę drobno siekamy, wkładamy do moździerza wraz z papryczką chili i 1/2 łyżeczki soli i ucieramy na gładką pastę. następnie dodajemy miąższ z awokado i ucieramy na gładko z pastą z cebuli i chili. Doprawiamy sokiem z limonki, kolendrą i solą. Dokładnie mieszamy, aż pasta będzie gładka. 
Próbujemy i ewentualnie dodajemy pieprz i paprykę wędzoną. 
Odstawiamy dip na chwilę, żeby smaki się połączyły i podajemy np. z chipsami nachos. 

Smacznego;)